„Marzenie niejedno się ziści, gdy zbudzi cię słoneczny ranek”
Jura Polska. Region
skalistych wzniesień i wąwozów, jaskiń i pieczar, niewątpliwie
zamieszkałych przez ogromne fruwające jaszczury. W niedzielę 27 maja
Roku Pańskiego 2012 w tę baśniową krainę zamieniła się świetlica GOK w
Janczewicach, która stała się siedzibą Lesznowolskiego Teatru
Podmiejskiego. Już od wczesnych godzin popołudniowych ciągnęła tam cała
okoliczna gawiedź, by na deskach podmiejskiej sceny ujrzeć wyśmienitą
sztukę Ewy Jowik pt. „O giermku Stachu i Smoku z Jury dramat to straszny
lecz nie ponury”. Pokierowania tym teatralnym widowiskiem podjął się
„reżyser scen śmiałych” – Konrad Materna.

Od progu dwugłowe
smoczysko witało wszystkich przybywających do świetlicy gości. Z daszku
ganku łypało gadzim okiem na każdego, kto nie ośmielił się zakupić
Jurnala. Wobec czego, kosztująca 2 Pozłote, gazeta codzienna rozeszła
się jak świeże bułeczki. Gdy wszyscy siedzieli już na swoich miejscach,
głośne oczekiwanie przerwał gong – „przedstawienie czas zacząć!”.
„Przerażająco śmieszna
sztuka ze złowieszczym antraktem” jest debiutem Lesznowolskiego Teatru
Podmiejskiego. Grono kilkunastu aktorów pod czujnym okiem reżysera (tym
razem już nie smoka) prawie rok przygotowywało się do tego niezwykłego
przedsięwzięcia. Scenografia, kostiumy, charakteryzacja, muzyka czy
światło są nieodłącznymi składowymi każdego teatralnego przedstawienia.
Tak i na scenie w świetlicy GOK w Janczewicach nie zabrakło tych
elementów, które w niczym nie ustępowały tym z profesjonalnych teatrów.
Malowane wzgórza, zamki oraz baszty, wóz Koń-Serwisu, a nawet budkę
telefoniczną zdołała pomieścić mała scena. Wszystko dopracowane w
najmniejszym szczególe, zaplanowane i wykonane z pomysłem przez Elżbietę
Bień i Wiesławę Płodzik.
Niezwykłym urozmaiceniem
były lalki z podobiznami aktorów. Ogromne wrażenie zrobiły kostiumy
smoków, których skrzydła mogłyby przykryć w całości niejednego śmiałka.
Zaś westchnienie najmłodszej widowni wzbudziła… gęś, ale o tym czy
była prawdziwa najlepiej przekonać się samemu podczas kolejnych
przedstawień. Genialnie skomponowana muzyka autorstwa Konrada Materny
kołysała publiczność, a ta świetnie bawiła się przy
wyśpiewywano-wyklaskiwanych piosenkach, czasem przytupując w rytmie
country. Największy sukces choreograficzny odniosło jednak mieszczańskie
tango w prześmiesznym wykonaniu bez udziału partnerki. Kolorów i blasku
(choć jeszcze nie sławy, ale to tylko kwestia czasu) aktorskim popisom
dodawały światła reflektorów, które wraz ze ścieżką dźwiękową
odpowiednio budowały nastrój całego spektaklu.

Podczas światowej
prapremiery sztuki Ewy Jowik wszyscy aktorzy zaprezentowali się
znakomicie. Nie sposób szczegółowo skupić się na wspaniałej grze każdego
z nich – ich po prostu trzeba zobaczyć! Warto jednak choć w kilku
słowach uhonorować:
– tytułowego bohatera – giermka Stacha (Krzysztof
Kwiatkowski) za znakomite i niebanalne wykonanie roli głupkowatego
spryciarza, który marzy o karierze rycerza, prawdziwa miłość jednak
weryfikuje jego życiowe plany;
– Chósaryę (Ewa Kłujszo) oraz Cybanta
(Łukasz Krypa) – niezwykle rozśpiewaną i roz-koń-czoną parę, którą
miłość dopada gdzieś w pół drogi do Krakowa;
– króla Pafffnucego III (Tomasz Kłujszo) za iście dworską mimikę, godność i styl;
– Smoka (Witold Mikołajczuk), który za sprawą miłości do Smoczycy zmienia dietę z mięsnej na warzywną;
– Smoczycę (Agnieszka Nawrocka), która jednym machnięciem rzęs wprawiła Smoka w stan zielonego upojenia;
– Lelijkę (Anna Materna) co śpiewem , urodą i niezwykłym wdziękiem oczarowała nie tylko Stacha ale i całą publiczność;
– Królewnę Olivię (Małgorzata Jurek) za jej wieeeczne nadąsanie, cukierkowy gust i siłę w związywaniu męskich serc;
– Narratora (Łukasz Grochala) za pełną dramaturgii, odważną narrację a zarazem niemoc wobec krzepy Olivii;
– Ekolożkę vel Eko Babę (Iwona Manista-Kutryś), której przydomek wiele o niej mówi, za rewelacyjne wykonanie piosenek;
– Herolda (Tomasz Winiarski) za… pracę jak w CBA;
– Mieszkańców trzech za podwójne role drugoplanowe (Tomasz Kłujszo, Witold Mikołajczuk i Łukasz Krypa);
– animatorkę lalek (Joanna Jagodzińska) – za świetną koordynację gry lalek z aktorami;
– Jana Drewicza za bardzo eleganckie bicie w teatralny gong.
Nad całością
wypowiadanych tekstów i kolejnością scen czuwały zaś uszy i oczy
inspicjent – Katarzyny Kazubskiej. „Jurzańska” sztuka miała także swoją
panią manager (w tej roli Agnieszka Lis), która dzielnie i skutecznie
poszukiwała sponsorów. Oto osoby i firmy, które wsparły finansowo to
wspaniałe artystyczne przedsięwzięcie: Wójt i Samorząd Gminy Lesznowola,
Mazowiecki Związek Pracodawców w Gminie Lesznowola, DZ Bank Polska,
JARPER Sp. z o.o., Centrum Medyczne Puławska, RABEN, Cafe Mamma Mia,
Eveline Cosmetics, Agencja Reklamowa EBK, KORDUS Szkółkarstwo Ozdobne, a
także Artur Ryszard Jackowicz oraz Stefan Jowik – doradztwo
ubezpieczeniowo-finansowe.

Sponsorom i dobroczyńcom
pamiątkowe podziękowania wręczyła Dyrektor GOK. Kwiaty otrzymali także
wszyscy sprawcy owego „artystycznego zamieszania” na czele z autorką
sztuki oraz reżyserem Konradem Materną. Pani Ewa Jowik jest już autorką
kilku tomików wierszy, ale jako dramaturg zadebiutowała, z ogromnym
sukcesem, wraz z Lesznowolskim Teatrem Podmiejskim. Gminny Ośrodek
Kultury w Lesznowoli z Dyrektor Jolantą Walentyną Sobolewską na czele
jest organizatorem i opiekunem tej spektakularnej inicjatywy.

„O giermku Stachu i
Smoku z Jury…” to przedstawienie o wielu wątkach. Sztuka czerpie z
różnych konwencji. Pojawiają się w niej elementy musicalu, melodramatu,
romansu, thrillera, westernu czy kina drogi… ufff. Ufać należy, iż
marzenie niejedno się ziści i spektakl wyjedzie poza granice gminy
Lesznowola, by zdobywać teatralne laury. Może nawet na festiwalu w
Avignonie? Tego z serca życzymy całej lesznowolskiej trupie. Ale póki
co, na najbliższą premierę zapraszamy już 10 czerwca A.D. 2012 do
Janczewic.
Anna Piekutowska
GOK Lesznowola