Pustynia
Jesteśmy pustynią. Ziarenek bezmiarem,
wiatr nami szamocze, bez celu unosi,
i tych niewierzących, i tych zbrojnych w wiarę
i próżno o jakiś przystanek go prosić.
W tych z prawa i z lewa kotłuje od nowa,
czasami z uporem wydm setki tworzymy,
a czasem porywa nas burza piaskowa,
bo burze to zwykła codzienność pustyni.
Po latach ziarenka czas wszystkie wygładzi,
bezwolne, poddańcze je wszystkie uczyni,
marzenia rzucimy na wiatr, choć nieradzi,
bo coś nam się ckniło na życia pustyni.
I fatamorgany odlecą obrazy,
przestanie nam w głowach się dwoić i troić,
aż w końcu poniesie nas wiatr do oazy,
by wargi mógł każdy nareszcie napoić.