Z dna szuflady

Bądź

Bądź mi najpiękniejszym wersem,
w wierszu – rymów wartkim splotem,
bądź monety szczerozłotej
i awersem, i rewersem.

Bądź mi, gdy w rejs zechcę ruszyć
nieskończonym oceanem.
Mocną kawą bądź nad ranem
i ulewą w porze suszy.

Nocą zwiewnym bądź nokturnem,
a w upalny dzień ochłodą.
Wiosną bądź zielenią młodą,
latem – cieniem w dni bezchmurne.

Bądź miłości nutą w hymnie,
mego domu fundamentem.
Wcale być nie musisz świętym,
lecz po prostu bądź tu przy mnie.