Z Weną pod rękę
Na poobiednią mąż poszedł drzemkę,
mnie zaś spać wcale się nie chce.
Pójdę na spacer z Weną pod rękę,
bo słońce po twarzy łechce.
Nęcą igrając promienie złote.
Wena już wzuła trapery,
więc wezmę w kieszeń opasły notes
i długopisy ze cztery.
Na nowe wiersze jakże się cieszę,
zapiszę niejedną stronę.
Lubimy wspólne wycieczki piesze,
bo inspiracją są one.
Zefir przypomni nam, że już lato,
spotkamy może Sylfidę,
często też mijam w drodze Erato
gdy z Weną pod rękę idę.