2015/2016
PIEKŁO
Wchodzi sprzątaczka ze ścierką, wiadrem i mopem, zaczyna zamiatać i nie zwracając uwagi na kamerzystę i sprawozdawcę piekłowizyjnego, zaczyna utyskiwać.
Sprzątaczka:
Nie będę tu sprzątać. Basta. Koniec, kropka.
Toż to nie jest piekło, tylko jakaś szopka!
Na mównicy diabły, nie tylko te młode,
zostawiają błocko, bo wciąż leją wodę.
Na ławach okruchy, bo jak małe dziecię,
ktoś tu się obżerał, zamiast jeść w bufecie.
Często coś znajduję, a w ostatni piątek
pod ławą się walał zagubiony wątek.
Delegacje zmięte i pełne emocji
zeznania o diablich środkach lokomocji.
Ech, cisnę to w diabły. W nosie z taką pracą.
Nie dość, że gorąco, to mi marnie płacą.
Mam już propozycję i najpóźniej w maju,
mknę do konkurencji. Będę sprzątać w Raju.
Sprzątaczka opuszcza salę.
2016/2017
NIEBO
Do Anioła I podchodzi Anioł II. Za nimi w pewnej odległości podąża kamerzysta z napisem na kurtce „Cała prawda całą dobę” i kręci wszystko. Anioły rozmawiają.
Anioł II
Mój kochany aniele,
szef w poprzednią niedzielę
po decyzjach unijnych aż usiadł,
bowiem unii szefowa
do nas chce eksportować
tych, co wcale nie wierzą w Bogusia.
Anioł I
Wkurza mnie to, mój drogi:
za wysokie im progi
i nie dla nich są bramy do Raju.
Terroryści z importu
dusze gorszego sortu,
niech do piekła na pięty spadają.
Anioł II
Europoseł, Aniołku,
z grupą innych matołków
nam zarzuca, niestety bez racji,
że tu u nas w Edenie
rząd jednostki jest w cenie,
i że brak w Raju jest demokracji.
CZYŚCIEC
Przed więzienną bramą stoi Anioł i skarży się:
Anioł:
Ech, ciężkie życie diabli nadali.
Do Czyśćca mnie dziś z nieba wysłali.
Tak na przeszpiegi. Ja z grzesznikami!?
Niechby szefowie przyszli tu sami.
Takie przydziały to ja chromolę!
Gdzie ja mam schować tę aureolę?
By ukryć skrzydła dali opończę.
Jak je ktoś dojrzy, sam w celi skończę.
Dali ifona, mówią: nagrywaj.
niełatwy żywot anioła bywa.
Widzi zbliżającego się pod bramę więzienną Diabła:
Kurde! Do diabła! Czy jestem w zwidzie?
Bies jakiś tutaj w podskokach idzie.
Pewnie Belzebub też chce mieć szpiega.
Tu zwraca się do nadchodzącego Diabła:
Czy też agentem jest bies, kolega?
Diabeł:
Poniekąd zgadłeś panie Aniele.
Taką mi funkcję przyznał w niedzielę
mój szef. Ech, nie w smak mi takie gierki.
Mam wątpliwości, oraz rozterki,
no bo doprawdy, mój Boże drogi,
jak ja mam ukryć ogon i rogi?
Psiknąłem sobie Coty pod pachę,
aby nie capić smoły zapachem,
którą warzyłem w ogromnej bece.
Niechże mnie niebo ma w swej opiece.
Użyłem szminki i malowideł,
tylko się głupio czuję bez wideł.