Kiedy…
Kiedy mnie maj przestanie cieszyć,
gdy zacznie łupać w plecach,
wtedy zatęsknię do pieleszy,
by grzać się koło pieca.
Siądę z albumem pełnym fotek,
bo późna już godzina,
przykryję nogi ciepłym kocem
i sobie powspominam.
Popatrzeć na swą młodość miło…
O, tu klasowa fotka.
Na niej ta… no jak jej tam było?
Grażynka? Czy Dorotka?
A ten… Przystojny był szalenie.
Koszula w pół odpięta.
Jak miał na imię? Krzysiek? Heniek?
Osz, kurde, nie pamiętam.
Ta z warkoczami, koleżanka…
W zwojach mózgowych grzebię…
Jakże jej było? Gośka, Hanka?
A może Ala? Nie wiem.
Utknęli w niepamięci mrokach,
Ignasie i Haliny,
więc rzucam album mknąc w podskokach
po porcję lecytyny.