Między wierszami

Między wierszami

To jest doprawdy kpina czysta:
odkąd do szkoły żeście przyszli,
kazał wam mówić polonista,
co autor wiersza miał na myśli.

Gdy odpowiedzieć nie umiałeś,
bakałarz marsem zdobił fizys,
nad głową machał ci liniałem,
zmuszał do wiersza analizy.

Przynosił wersów piramidę
literatury fan rodzimej,
by dręczyć Staffem i Norwidem,
Baczyńskim, Brzechwą, czy Tuwimem.

A ja, dziecina krnąbrna srodze,
głosem dobitnym, acz sążnistym,
fantazji popuszczałam wodze
na przekór wizji polonisty.

Mówiłam, choć to mógł być nietakt,
słowa zdecydowanie bardziej śmielsze:
– Odkryjmy raczej, co poeta
ukrył pomiędzy swoje wiersze.